Ekonomia

Wpływy z abonamentu bez zgody Brukseli
16.07.2005, AS AK
MEDIA Kontrowersje dotyczące pomocy państwa dla publicznych nadawców Wpływy z abonamentu bez zgody Brukseli Może się okazać, że publiczne media w Polsce korzystają z nielegalnej pomocy państwa - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Komisja Europejska nie wyklucza postępowania w tej sprawie

Według Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wpływy z abonamentu powinny być traktowane jak pomoc państwa i zatwierdzone przez Komisję Europejską. Oznaczałoby to, że pomoc, z jakiej korzystają dziś publiczne media, jest nielegalna, ponieważ jest udzielana bez zgody Brukseli.

Przedstawiciele Komisji Europejskiej także mieli wątpliwości. W liście Pierre'a Mirela z dyrekcji generalnej ds. rozszerzenia do ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego z początku 2004 r. czytamy, że kwestie związane z pomocą państwa dla publicznych nadawców "powinny być rozpatrywane w ramach specjalnej procedury przejściowej przewidzianej w traktacie akcesyjnym". Określa ona sposoby informowania o pomocy państwa przez kraje przystępujące do Unii Europejskiej.

Powinni, ale nie muszą

Z interpretacją urzędu antymonopolowego nie zgadza się Ministerstwo Kultury. "Europejska nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji (z 2 kwietnia 2004 r.) nie wprowadziła zmian do meritum istniejącej pomocy, jaką są opłaty abonamentowe, czyli rekompensaty kosztów związanych z realizacją usługi świadczonej w interesie ogólnym. Uszczegółowiła jedynie obowiązki z zakresu przejrzystości i proporcjonalności istniejącej formy pomocy" - napisała w odpowiedzi na pytania "Rz" rzecznik ministerstwa Anna Godzisz. Jej zdaniem również zmiany w wysokości abonamentu czy zwolnieniach z jego płacenia nie są "zmianami merytorycznymi". Nie wpływają bowiem na "mechanizm i zasady przekazywania wpływów z tych opłat mediom publicznym". Podobnie argumentuje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

Zdaniem ekspertów publiczni nadawcy mogą korzystać z pomocy państwa w takiej wysokości, jaka kompensuje im wypełnianie misji. Nie istnieją jednak żadne analizy, które pokazałyby, ile to naszych nadawców publicznych kosztuje.

- Wszystkie nasze koszty wchodzą w skład wydatków związanych z misją publiczną, ponieważ aby tę misję wypełniać, telewizja musi działać. Przyjęliśmy, że wszystko, co emitujemy, to programy misyjne. Są oczywiście programy, które są mniej misyjne, ale one powstają także po to, aby zdobyć pieniądze na produkcję czegoś innego - wyjaśnił "Rz" rzecznik TVP JarosławSzczepański. Zdaniem prof. Eugeniusza Piontka z Uniwersytetu Warszawskiego to nie wystarczy. W takich sytuacjach wymagane są szczegółowe wyjaśnienia, przedstawienie analiz finansowych. Co będzie, jeśli okaże się, że publiczni nadawcy korzystają ze zbyt dużej pomocy? - Konieczne byłoby uzyskanie odrębnego zezwolenia z KE. W innych krajach zdarzają się takie sytuacje - mówi prof. Piontek.

Wystarczy skarga konkurenta

Ewentualne postępowanie sprawdzające legalność pomocy państwa dla publicznych mediów nie oznacza automatycznie, że znajdą się one w tarapatach. Nie jest też powiedziane, że będą musiały zwracać pieniądze.

Zdaniem Jonathana Todda, rzecznika unijnej komisarz odpowiedzialnej za politykę konkurencji, notyfikacja ustawy rzeczywiście nie jest konieczna, jeśli nie zaszły w niej znaczące zmiany w zakresie sposobu finansowanianadawców. - Polska bierze jednak na siebie ryzyko roszczeń ze strony uczestników rynku radiowo-telewizyjnego. Komisja nie zna ustawy, ale będzie musiała zająć się każdą skargą podważającą sposób finansowania nadawców.Jeśli w wyniku takiego badania uzna, że nowa ustawa jest niezgodna z unijnymi regulacjami, to Polska będzie musiała zmienić ustawę, a nadawca zwrócić pieniądze - powiedział "Rz" Jonathan Todd.

ANDRZEJ KRAKOWIAK, ANNA SŁOJEWSKA z Brukseli Specjalnie dla "Rz": Korzystają nielegalnie (c) A. WIKTOR Cezary Banasiński, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Ustawa o radiofonii i telewizji jest programem pomocowym i z formalnego punktu widzenia powinna zostać zatwierdzona przez Komisję Europejską. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wielokrotnie wskazywał ministrowi kultury konieczność dokonania notyfikacji. Tak się jednak nie stało. W interesie wszystkich nadawców jest rozwiązanie tego problemu w taki sposób, by nie pozostały jakiekolwiek wątpliwości. Obecnie bowiem, używając terminologii pomocowej, sytuacja jest taka, że publiczni nadawcy radiowo-telewizyjni korzystają z pomocy nielegalnej w rozumieniu rozporządzenia rady nr 659/99, ponieważ Komisja Europejska jej nie zatwierdziła.

Aby odczytać cały artykuł prosimy wykupić dostęp bądź zalogować się.




Ekonomia