Publicystyka, Opinie

Ostrożny pesymizm
07.06.2006, MS
KOMENTARZ RZECZPOSPOLITEJ Ostrożny pesymizm Czas, kiedy można było odkładać decyzje, właśnie się skończył. Służba zdrowia nie może bez końca czekać na wyznaczenie kierunku, w jakim będzie się rozwijać.

Od miesięcy odpowiedzialni za system - zarówno w tym rządzie, jak i poprzednim - nie podjęli złej decyzji, której skutki byłyby zagrożeniem dla funkcjonowania placówek medycznych. Ochrona zdrowia nie stoi dziś na krawędzi przepaści. Mądrość "primum non nocere" okazała się jeszcze raz niezwykle trafna. Nie podejmując żadnych decyzji, też można czasem pomóc.

Co powie dziś minister zdrowia posłom i tym, którzy będą słuchać debaty poświęconej ochronie zdrowia, strajkującym i niestrajkującym pracownikom publicznych i prywatnych placówek medycznych, i - przede wszystkim - pacjentom? Co dodadzą posłowie?

Czy z dyskusji wyłoni się choćby zarys programu mającego szansę na szerszą parlamentarną akceptację, który pozwoliłby na stopniowe budowanie racjonalnego systemu ochrony zdrowia, obliczonego na dłużej niż rok czy dwa lata?

Ostrożny pesymizm. Takie nastawienie wydaje się najbardziej trafne, gdy myśli się o szansach na dobrze zaprojektowaną, dokończoną reformę służby zdrowia. I wcale nie dlatego, że rządzący mają złe intencje.

Warunkiem powodzenia jest zgoda - ponad podziałami politycznymi, ponad interesami zawodowymi - co do kierunku zmian. Takiej zgody ciągle nie ma nawet w samym kierownictwie resortu zdrowia.

Na niekorzyść nowych reformatorów przemawia również to, że działają w warunkach znacznie podwyższonego napięcia społecznego, pod presją organizacji zawodowych grożących strajkiem generalnym w służbie zdrowia. Wtedy łatwo o błędy. Takim błędem, o czym przekonywali wczoraj podczas debaty w "Rzeczpospolitej" dyrektorzy najlepszych szpitali, może okazać się zaakceptowana przez rząd ustawa gwarantująca pracownikom służby zdrowia podwyżki.

Najgorsze jest to, że byłby to identyczny błąd z tym, który popełnili odpowiedzialni za ochronę zdrowia zimą 2001 roku, doprowadzając do ugaszenia protestu pielęgniarek przez uchwalenie tzw. ustawy 203 złote. Okazałoby się bowiem, że nie umiemy się uczyć na błędach. Ani cudzych, ani swoich.

Małgorzata Solecka Czytaj także
  • Ile szans dla zdrowia
Aby odczytać cały artykuł prosimy wykupić dostęp bądź zalogować się.