Pojawiają się, owszem, kolejne nazwiska - ale nie o taki dalszy ciąg mi chodzi. Minister Wassermann podkreśla, że ugodzono "jądro układu", podobnie twierdzą jego partyjni i rządowi koledzy; ale to wciąż nie to. Ja czekam, aż koalicja walcząca z układem i czyszcząca Polskę z korupcji zauważy, że problem nie polega na tym, iż paru urzędnikom zabrakło uczciwości.
Problem, że wedle polskiego prawa ministerstwo wciąż może "po uważaniu" obdarować każdego prezentem w dowolnej kwocie, bez tłumaczenia się komukolwiek i pod węzłem tajemnicy skarbowej. Otóż dopóki takie przepisy, stawiające nas w jednym rzędzie z Kongiem, obowiązują, zresztą nie tylko w tej jednej kwestii, to ktoś z tych przepisów, z tej urzędowej dowolności i chroniącej ją tajemnicy, będzie korzystał! - choćby mu po korytarzach tupało nie wiem ilu antyterrorystów w kominiarkach.
Im więcej czasu minęło, tym bardziej zadaję sobie pytanie: za co ich wsadzili? Czy nie daj Boże za to, że na własną rękę pozwolili sobie skorzystać z możliwości kręcenia lodów, które stworzono dla ważniejszych niż oni cwaniaków? Że przepisu, fundującego siłę partii politycznych, umożliwiającego odwdzięczanie się przez Ludzi Naprawdę Ważnych Ludziom Naprawdę Ważnym, ośmielili się używać na własną rękę, za łapówki od jakichś drobnych rzezimieszków spod Pruszkowa? Horribile dictu, czy gotowość naszych elit politycznych do oczyszczenia państwa nie wzięła się tylko z tego, że do możliwości "dojenia" (jak ujął istotę ustroju Mistrz Szpotański), stworzonych u zarania wybranym, dorwało się ostatnimi laty zbyt wielu małych Szmaciaków, co, zgodnie z zasadą cezara Tyberiusza: "owce się strzyże, a nie obdziera ze skóry", psuje interes tym ważniejszym?
Straszne podejrzenie. Ale łatwo je rozwiać - wystarczy tylko zmienić złe prawo. Cóż przeszkadza sejmowej większości, mającej poparcie prezydenta?
Rafał A. Ziemkiewicz